czwartek, 5 marca 2015

Frytki z żółtym serem i majonezem


Frytki... nic innego nie mogę powiedzieć, jak to, że je uwielbiam.
W ogóle już niejednokrotnie mówiłam, że kocham ziemniaki!
(pewnie ze względu na swoje pochodzenie) ;)
Ale frytki to dla mnie jakiś obłęd,

Dzisiejszy przepis jednak ma to do siebie, że jest bombą kaloryczną :)
Dla mnie to jak wiadomo dobrze i bardzo mnie to cieszy :D
Zamiłowanie do tego dania zaszczepiła we mnie Barbara :*,
z którą to niejednokrotnie wcinałyśmy szybkie obiady 
między jednymi zajęciami a drugimi będąc na studiach :)

Dziś natomiast to Klaudynka narobiła mi ochoty na fryty domowe!
Ale ona jeszcze nie wie, że to nie będą takie zwykłe ziemniaki... czy tam z ketchupem

Frytki z żółtym serem i majonezem!

OOO tak! Frytki z ziemniaków, po domowemu,
smażone na głębokim oleju, tłuściutkie mniam mniam!
Po wyciągnięciu szybko posypujemy je startym, żółtym serem.
Do tego majonez aaww....!

...oczywiście ziemniaki krojone od pewnego czasu moim ukochanym nożem!
(który do kuchennej szuflady wpadł dzięki uprzejmości Dżasty) :)
a raczej.... - nożami! bo musiałam kupić ich aż 4 :D
Nie umiem bez nich żyć! victorinox rządzi!














Smacznych kalorii! :)

niedziela, 8 lutego 2015

Wieszak na wina



"Jedyną rzeczą, którą lubię zimą,
jest to, że owady nie topią się w moim winie"

mniom mniom ;)
Trochę się ich uzbierało w kuchennej szafie.
Momentami nie było gdzie wcisnąć mleka czy soku ;)
A to weselne jeszcze, a to od kogoś.
Fakt, że najlepsze są te domowe...
Natomiast tych "sklepowych" również się kilka uchowało...

Decyzja - trzeba półkę chociaż częściowo opróżnić...
Tylko gdzie postawić/powiesić wina?...
Wieszak by się przydał... Ale też taki, co by kilka ich pomieścił...
I najlepiej taki, co by do reszty wyposażenia pasował...
Ze stali nierdzewnej byłby super...
No i się trafił! :) Standardowo na allegro ;) 
Przy okazji z kuponem zniżkowym...

Mimo tego, że podczas odbioru tej przesyłki w paczkomacie
trzeba było się trochę nagimnastykować :P
Opłacało się...

Fajny, prosty, nie zajmujący dużo miejsca,
oryginalny, ładny :) A do tego na prawdę nie drogi :)
Polecam, jeśli ktoś z Was ma zbyt dużo win, a miejsca na nie mało...
Może na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie jest to możliwe...
Natomiast na prawdę się sprawdza i od kilku dni nic się jeszcze nie wysmyknęło ;)
















niedziela, 18 stycznia 2015

Meble jadalniane


Nasze cztery kąty nie należą do największych...
Zajmują one tylko 47 m kwadratowych powierzchni użytkowej
(60 m po podłodze...)
Trzeba jednak przyznać, że ekipę budowlaną nieco poniosło
i największym pomieszczeniem zaraz po salonie jest kuchnia!
Można by rzec - kuchnio-jadalnia.
Tyle wolnej przestrzeni... Trzeba było się za to zabrać i jakoś ją zagospodarować.

Stół i krzesła posiadaliśmy. Były to jednak meble "tymczasowe"
Oj tak... ten "tymczas" zajął jedyne 3 lata ;) W końcu podjęliśmy temat ponownie
i w naszej ulubionej sieciówce nabyliśmy duży, rozkładany stół 
i jak do tej pory 6 krzeseł...
Stół ma możliwość rozkładania, ponieważ posiada dwa dodatkowe blaty.
W pierwotnej formie mieści 6-8 krzeseł,
natomiast po rozłożeniu może przy nim usiąść nawet 10-12 osób.
W końcu można zaprosić w jednej chwili większą ilość gości,
a i może na przyszłość znacznie się przyda :)

Żeby w codziennym życiu stół nie zajmował niepotrzebnie wiele miejsca,
na skosie zainstalowaliśmy dotychczasową lampę w formie rozwiązania szynowego.
W naszym przypadku system IKEA 365+ SANDA
Pomysł podsunęła mi Gosia, za co Ci bardzo kochana dziękuję! :)
Temat sprawdził się rewelacyjnie!
Bez problemu i szybko można zmienić punkt oświetlenia w zależności od ustawienia mebli.

W końcu jest miejsce na rodzinny obiad i weekendowe gierki ze znajomymi! ;)













sobota, 17 stycznia 2015

Samo życie


Od ostatniej przeprowadzki (a co za tym idzie od ostatniego morskiego posta)
z 64L do 140L minął prawie rok :)
Czy dużo się zmieniło?
Na pewno pojawiło się dużo życia, wszystko rośnie na potęgę...
Mąż czuwa, bada, dba... I trzeba mu przyznać, że daje radę...! <3

Nie będę się na ten temat rozpisywać, to trzeba po prostu zobaczyć...
(Położyć się przed akwarium, odpocząć i wyciszyć się) ;)





















Prawo Dżungli


Prawo Dżungli :)
Bardzo prosta, zabawna i niekoniecznie krótka gra karciana :)
Idealna na spędzenie czasu z rodziną (nawet jej młodszą częścią) czy ze znajomymi




W skład zestawu wchodzą karty, na których zaznaczono różne proste wzory
Pozornie tylko proste... Jeśli jednak się zagłębimy w analizę, zobaczymy różnice ;)
Trzeba jednak pamiętać, że czas nie jest tutaj sprzymierzeńcem.




Każdy z graczy po kolei wyrzuca po jednej z kart!
W momencie, gdy zauważą, że na stole pokazały się takie same karty,
jak najszybciej trzeba złapać za drewniane berło ;)
Osoba, która zrobi to pierwsza wygrywa
 i przekazuje zgromadzone przed sobą karty przegranemu.






Gra kończy się, gdy przedostatnia osoba pozbędzie się wszystkich kart :)
Podczas zabawy na pewno trzeba się mocno skupić!
I uważać, aby w ferworze walki nie zrobić sobie krzywdy! :)

Radość z gry gwarantowana!

niedziela, 30 listopada 2014

5 sekund


Gry skomplikowane, o pokaźnych instrukcjach...
Podejrzewam, że znajdzie się wiele osób , które są tymi faktami zniechęcone...
Na pewno taką grą nie jest - 5 SEKUND! :)

Świetna, rodzinna gra, 
nie mająca praktycznie żadnych zasad!
Jedyne co trzeba, to odpowiadać trafnie na pytania i pokładać się ze śmiechu ;)

Grać można w 2-6 osób :)
Jeden z graczy losuje kartę, która posiada 2 pytania, na pierwszej stronie i na odwrocie.
Jedno z nich zadaje graczowi po swojej lewej stronie.
Ma on 5 sekund na odpowiedź! 
Czas liczony jest przez fikuśną klepsydrę, 
Dźwięk, który wydaje, nie wpływa pozytywnie na skupienie się ;)

Jeśli dany gracz nie odpowie poprawnie, bądź nie zdąży, 
pytanie przechodzi na kolejną osobę (zgodnie z ruchem wskazówek zegara)
Czas liczony jest jej od 0, natomiast nie może ona użyć odpowiedzi,
które padły wcześniej :)
Pytanie przechodzi po kolei do momentu, aż ktoś nie odpowie poprawnie.
Dobra odpowiedź jest nagradzana 1 punktem!
Wygrywa ten, kto na planszy dotrze do pola META :)

Mogłoby się wydawać, że to prosta gra,
w której pytania są przecież banalne a 5 sekund to wystarczający czas ;)
Jak się okazuje  - nie zawsze...
Jedna partia może zająć od 15 minut nawet do godziny :)












sobota, 22 listopada 2014

Ryba "po grecku"


Jak ja uwielbiam ryby! Łożesz! :)
I czy to ryby białe smażone, łososie pieczone, śledzie w śmietanie
i makrelę w pomidorach, o tuńczyku nie wspomnę...
I dorsz w wakacje! ehh...

Może właśnie z tej mojej rybiej miłości
narodził się wczoraj (z racji postnego piątku) pomysł na rybę "po grecku"
"" dlatego iż podobno z Grecją ona nie ma nic wspólnego ;)
Nie ważne! Nie ważne skąd, od kogo, po co...
Najważniejsze, że jest pycha!

Niektórzy robią to danie wyłącznie na Święta Bożego Narodzenia...
Ja mogłabym jeść je kilka razy do roku :)

Co potrzebujemy?

ok 400-500 g białej ryby (dorsz, sandacz...)
4 większe marchewki
1 mała pietruszka
kawałek selera
1 duża cebula
kawałek pora
mały koncentrat pomidorowy
sól, pieprz, vegeta, oliwa

Jak wykonujemy?

Ja osobiście do ryby "po grecku" nie panieruję ryby...
Nie lubię, jak po przełożeniu jej warstwowo warzywami,
panierka odpada... i to wg mnie wygląda średnio ;)
Ale jeśli ktoś jada tylko ryby w panierce - proszę bardzo :)

Ja moje ryby dokładnie myję, osuszam na ręczniku papierowym, przyprawiam
i smażę na oliwie (ewentualnie piekę w folii w piekarniku)
Powiem szczerze, że ostatnimi czasy częściej zapiekam ją w piekarniku,
bo zapach po rybie smażonej unosi się długo w mieszkaniu :p

Na oliwie w głębokim garnku podsmażam najpierw cebulę (posiekaną w drobną kostkę)
 i pora (pokrojonego w drobne plasterki).
Po kilku minutach dodaję warzywa starte na tarce o dużych oczkach.
Wszystko doprawiam do smaku solą, pierzem, vegetą.
W miarę potrzeby podlewam delikatnie oliwą i ok 100ml wody.
Tak wymieszane warzywa duszę ok 15 minut.
Po tym czasie dodaję koncentrat pomidorowy i duszę jeszcze kolejne 10-15 minut.

Na spód naczynia wykładam cienką warstwę warzyw,
następnie układam kawałki ryby i wszystko przykrywam resztą mieszanki :)

Rybę "po grecku" podajemy na zimno lub na ciepło z pieczywem.
Mniam! Uwielbiam!







TATAR (Befsztyk tatarski)


Niestety nie jestem fanem surowych mięs...
Dziś jednak przekonałam się do tatara... Kurcze, aż sama się sobie dziwię :)
 Jego największym fanem natomiast, w moim otoczeniu, jest mój mąż...
Późnym wieczorem naszedł go smak, aby sobie takowego przyrządzić ;)

Co potrzebujemy?

Surowe, dobrze zmielone lub drobno posiekane mięso wołowe
(na jedną porcję ok 100g)
Żółtko jajka
Mała cebula
1-2 ogórków kiszonych lub konserwowych
oliwa, sól, pieprz

Jak przygotowujemy?

Wołowinę oczyścić, zmielić lub drobno posiekać.
Wymieszać z oliwą, doprawić solą i pieprzem.

Ogórki i cebulę drobno posiekać i wyłożyć pół/pół na talerz.
Na warzywa kładziemy porcję mięsa i na wierzchu układamy żółtko jajka.
(Jajko przed rozbiciem zaleca się lekko sparzyć)
Posypujemy pieprzem i podajemy z pieczywem.
(Spożywać zaraz po przyrządzeniu!)
Smacznego :)








niedziela, 16 listopada 2014

Osadnicy z Catanu (Settlers of Catan)


Bardzo ciekawa i miła gra rodzinno-ekonomiczna, można by rzec ;)
Akcja toczy się na wyspie Catan, 
gdzie każdy z graczy jest osadnikiem i przewodzi swoim koloniom,
które skutecznie zakłada i rozbudowuje :)

Grę rozpoczyna się od ułożenia planszy wg stałych zasad,
następnie każdy z graczy rzucając kostką zajmuje wybrane przestrzenie ze złożami,
stawiając tam drogi, miasta i osady.
Każdy element można kupić i "postawić" tylko wtedy,
gdy posiada się wybrane, potrzebne do konkretnej budowli, surowce.

Podczas ustawiania dróg, miast czy osad, trzeba wykazać się niezwykłą rozwagą.
Jeśli wystarczająco dobrze zlokalizujemy swoje kolonie,
zapewni nam to dostateczny dopływ dóbr naturalnych (zboże, drewno, kamień itp)

Pierwszy z graczy, który uzyska 10 pkt
za wybudowanie miast, osad lub zebranie kart specjalnych wygrywa :)

Ta gra się nigdy nie nudzi! :)
Za każdym razem rozłożenie kart, punktów i osad jest inne,
co sprawia, że każda rozgrywka różni się od poprzedniej.