wtorek, 30 października 2012

Odwaga do życia


Pewien człowiek wiecznie czuł się przygnębiony trudnościami życia. 
Pewnego razu poskarżył się znanemu mistrzowi życia duchowego. 

„Nie mogę tak dłużej! Życie stało się nie do zniesienia.” 

Mistrz wziął garść popiołu i wrzucił do szklanki z kryształowo czystą wodą do picia, 
która stała przed nim i rzekł: 

„To są twoje cierpienia.” 

Woda w szklance zabrudziła się, zmętniała. Mistrz wylał ją. 
Mistrz wziął garść popiołu tak jak poprzednim razem i rzucił w morze. 
W jednej chwili popiół rozproszył się w morzu, a woda morska 
pozostała tak samo czysta jak przedtem. 

„Widzisz?”zapytał mistrz. 
„Każdego ranka musisz zdecydować czy masz być szklanką wody czy morzem.” 

Zbyt wiele jest małych serc, zbyt wiele dusz zalęknionych, 
zbyt wiele zamkniętych umysłów i sparaliżowanych ramion. 
Najpoważniejszym brakiem naszych czasów jest brak ODWAGI. 

Tradycyjna sałatka jarzynowa


Sałatki... - coś, co każdy dobrze zna i
każdy ma jakąś swoją ulubioną... Jedna z zasad -
gdy jest w lodówce jakakolwiek sałatka - na pewno nie będziemy głodni
i nie powiemy "nie ma nic do jedzenia..." ;)
Załagodzi ona każdy głód i można ją jeść jako dodatek do wielu potraw.

Dziś ta tradycyjna - jarzynowa.

Moje składniki:

3-4 średnie ziemniaki
2 średnie marchewki
1 korzeń pietruszki
pól selera (opcjonalnie)
3 jajka
2-3 średnie ogórki kiszone
1 mała cebula
majonez
sól, pieprz

Wykonanie:

Ziemniaki, marchewkę, pietruszkę i selera gotujemy w mundurkach.
Po ugotowaniu i ochłodzeniu obiecamy i kroimy w bardzo drobną kostkę.
Jajka gotujemy na twardo, studzimy i również kroimy w drobną kostkę.
Ogórki i cebulę drobno siekamy.
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy,
doprawiamy solą i pieprzem - mieszamy z kilkoma łyżkami majonezu.
Podajemy schłodzoną.

Jeśli ktoś lubi, można dodać do sałatki również groszek zielony,
natomiast my nie przepadamy - więc robimy taką tradycyjną bez groszku ;)

Smacznego!



poniedziałek, 29 października 2012

Pierwszy śnieg jesieni 2012


No tak... - od dwóch dni wszyscy nie mówią o niczym innym
- jak o tym, że spadł śnieg.
Zima zaskoczyła nas jak to zwykle bywa :D
Cieszą się chyba tylko dzieci, które pod naszymi oknami ulepiły już chyba z 10 bałwanków.
A my? Na letnich jeszcze oponach,
powolnym tempem próbujemy przemieszczać się po krakowskich uliczkach.

Dlatego i ja postanowiłam nie przejść obojętnie obok tego tematu...
I chciałam pokazać Wam, kto zamieszkał na naszym balkonie :D
Pierwszy, śniegowy człowiek tegorocznej jesieni 2012.




Tu jakiś taki dąsający się,
z zadartym ewidentnie nosem ;)




Ale tu już mu lepiej...
Może po prostu cieplej ;-) (w głowę) :D




...w głębi serca zawsze pozostaniemy dziećmi.

niedziela, 28 października 2012

WATERWORLD

 
"Jestem Bogiem, stwarzam osobny, własny świat. 
Jestem Panem życia i śmierci, światła i ciemności. 
Znam każdego robaczka w skale. Moim celem jest absolutna doskonałość.
Moj Świat zbliża się czasem do apokalipsy. Walka dobra ze złem trwa cały czas. 
Jako Bóg mam niestety kilka ułomności, czasem zapominam się 
i nie ingeruję odpowiednio wcześnie, kiedy pojawia się w moim świecie Zło. 
Czasem mam wątpliwości kogo ukarać smiercią, a komu pozwolić żyć... 
Czasem zapominam, że mam własnych bogów: Czas, Pieniądze, Wiedza.
Cieszy mnie gdy piękno się rozmnaża i zasiedla nowe skałki, martwi mnie 
gdy mieszkańcy prowadzą wojny. Dokładnie obserwuję ewolucję mojego świata,
 lubię oglądać rozwój, a czasem upadek.
Moj świat powoli staje sie lepszy i piekniejszy. 
To daje mi siłę do bycia Bogiem.
Da capo al fine"
 
(tekst autorstwa: TMK - nano-reef.pl) 
 









































...MY WATERWORLD

piątek, 26 października 2012

To moje ulubione kąty


Siedząc tak późnym popołudniem...
z kubkiem herbaty w ręce, owinięta kocem,
doszłam do wniosku, że skoro tworząc bloga nazwałam go "moje ukochane 4 kąty"
może powinnam wyjaśnić dlaczego tak? i jakie są moje ulubione 4 kąty :)

Bez tych czterech pomieszczeń (a raczej miejsc...) nie wyobrażam sobie życia!...
Każde z nich ma w sobie fajny klimat i magię.
Każde niesie za sobą dużo wspomnień i pięknych chwil...
Zatem...


KUCHNIA + JADALNIA




"Uwielbiam spożywać posiłki z rodziną i przyjaciółmi.
W mojej jadalni wszyscy powinni czuć się swobodnie i jeżeli tylko zechcą,
godzinami przesiadywać przy stole, rozmawiając i żartując.
Kuchnia jest dla mnie prawdziwym sercem domu.
To moje ulubione miejsce, ponieważ właśnie tu wszyscy się spotykają,
a ja mogę podczas gotowania nadrobić rodzinne zaległości
i dowiedzieć się co słychać u przyjaciół."

Przyjemność, jaką czerpię z gotowania, jedzenia i przyjmowania gości,
łączę w kuchni wielozadaniowej, której częścią
jest mała, ale pełna wdzięku jadalnia. ;-)


SYPIALNIA + GARDEROBA





"Sypialnia to moja osobista przestrzeń, 
mająca zapewnić mi prawdziwy komfort.
Powinny w niej królować materiały kuszące swoim wyglądem
i miękkością, a ponadto - moje ukochane pamiątki"

Im więcej  czasu spędzamy w domu,
tym bardziej zmienia się funkcjonalność poszczególnych pomieszczeń.
I tak też jest z sypialnią - poza tym, że śpimy w niej, 
a co za tym idzie spędzamy 1/3 naszego życia,
sypialnia powinna być też dostosowana do naszych potrzeb,
zachowując atmosferę, spokój i prywatność.

Moja sypialnia spełnia również funkcję garderoby.
To tutaj mam większość moich ubrań i dodatków,
to tu się przebieram, ubieram, stroję i rozbieram ;-)


SALON





"Powinien to być pokój, w którym dobrze się mieszka,
który odzwierciedla styl i doświadczenie gospodarza,
w którym każdy czuje się wygodnie
i nie ma ochoty go opuszczać."

W salonie spędzam bardzo dużo swego czasu,
relaksując się, nudząc się, leniąc się, ucząc się
i to co najważniejsze - spotykając się z rodziną i przyjaciółmi.
Pokój dzienny powinien nadawać ton całemu domowi.
Urządzając go i w dalszym ciągu nad nim pracując, staram się robić wszystko,
aby rozplanowanie miejsc i wystrój skłaniał gości
do spontanicznych zachowań i zachęcał do nieskrępowanych rozmów.


ŁAZIENKA





"Łazienka to według mnie miejsce absolutnego spokoju.
Powinna to być osobista przestrzeń,
która ukoi stargane nerwy, odświeży fizycznie i 
dostarczy przyjemności wszystkim zmysłom."

Dla mnie liczy się w niej najbardziej funkcjonalność.
Kocham długie gorące kąpiele
i zapach tych wszystkich płynów i mazideł.
Gdy tylko mam czas, spędzam w niej dużą część mojego każdego wieczoru.



Podsumowując...

Wydaje mi się, że moje mieszkanie jest żywym odbiciem mojej osobowości :-)
Otacza mnie wszystko co lubię najbardziej, 
tu będą się kształtowały też moje wspomnienia.
Jeśli mnie nie znasz - poznasz mnie właśnie po tym
co mnie tu otacza :)


wtorek, 23 października 2012

Bonsai


Sztuka Bonsai sztuka miniaturyzowania drzew lub krzewów uprawianych 
w odpowiednio dobranych, płaskich pojemnikach. Efekt ten jest uzyskiwany 
poprzez specyficzne przycinanie oraz pielęgnację. W potocznym znaczeniu
 - zminiaturyzowane rośliny o sztucznie wymuszonym, 
płytkim systemie korzeniowym umieszczone w płaskim naczyniu.


















No właśnie...
A skąd u mnie w ogóle pomysł na taki post...?
Jak to mówią, albo i nie...
Kto lepiej zrozumie ogrodnika jak nie drugi ogrodnik? ;D
W imię tej zasady właśnie staliśmy się w posiadaniu takiego oto
małego bonsai :)
(i imieniu F dziękuję szefie za tą oto piękną roślinność) ;-)

Jak już przybliżyłam w definicji,
bonsai to nie drzewo - to sztuka "opiekowania" się rośliną.
Trzeba jej poświęcić dużo czasu, dużo inwencji twórczej i 
uzbroić się w cierpliwość podczas czekania na efekty.






Dzięki książce, którą zapożyczyliśmy ;)




Doszliśmy wspólnymi siłami do wniosku, że to oto maleństwo to
WIĄZ DROBNOLISTNY
Trzeba będzie mu poświęcić teraz mnóstwo czasu i uwagi
aby wyrósł na duże, piękne i mocne drzewo ;)




W domu posiadamy też inne drzewko,
na wzór BONSAI.
Pasowało by się nim zająć i trochę go oporządzić
aby nabrał kształtu i fajnego wyrazu.






Wg księgi, jest to
FICUS RETUSA? :)




Miejmy nadzieję, że za parę lat
te maleństwa, wyrosną na coś bardzo pięknego
i dech w piersiach zapierającego :)
(chociaż i tak już teraz są rozkoszne)


(źródła zdjęć:

http://www.bonsai-als-hobby.de/
http://olive-bonsai-art.com/
http://gorkarriaga.files.wordpress.com/
http://thebigfoto.com/)



poniedziałek, 22 października 2012

Ziemniaki zapiekane w folii


KOCHAM ZIEMNIAKI!
Jestem żywym okazem ziemniakoholika :D
Dziś jedno z moich ulubionych wydań - ziemniaki zapiekane w folii
- nie mogę uwierzyć, że jeszcze ich nie dodałam :o

Przepis prosty jest jak drut :)
Ziemniaki (ilość wg upodobań) dokładnie myjemy.
Na folii układamy plasterek cebuli, na to ziemniaka.
Dodajemy łyżeczkę masła, szczyptę soli i pieprzu.




Dokładnie zawijamy folię.
Pieczemy około godziny w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.




Najlepiej smakują świeżo wyciągnięte z piekarnika,
polane zimnym sosem tzatzikowym :)



wtorek, 16 października 2012

Szynka z sosem majonezowo-chrzanowym


Chrzan - wyśmienity dodatek do pieczonych mięs czy ryb,
przez większość z nas kojarzony ze świętami Wielkanocnymi, 
jednak mało kto wie ile ma w sobie pozytywnych właściwości.

"Korzeń chrzanu bogaty jest w prowitaminę A, witaminy z grupy B, witaminę C
witaminę E, sole mineralne (wapń, potas, fosfor, siarka, magnez, żelazo). 
Chrzan przejawia działanie grzybobójcze, bakteriobójcze, wykrztuśne 
oraz niewielkie moczopędne i przeciwreumatyczne, pobudza wydzielanie 
soków trawiennych i działa przeciwwirusowo. Wewnętrznie jest używany 
przy uciążliwym kaszlu i zapaleniu oskrzeli, przy anemii, zaburzeniach trawienia, 
chronicznym katarze, chorobach reumatycznych i przy schorzeniach wątroby."

Dziś postanowiłam stworzyć z niego sos na zimno
do pieczonej w rękawie szynki.

1.Mięso (do 1 kg szynki) marynujemy w oleju, przyprawach i czosnku.
Po godzinie-dwóch wkładamy do rękawa i pieczemy w piekarniku
nagrzanym do 200 stopni przez ok 60 min.

2.Sos majonezowo-chrzanowy.

1 łyżka majonezu
2 łyżki śmietany 18%
2 łyżki tartego chrzanu
1 łyżeczka soku z cytryny
sól, pieprz.

Wszystkiego składniki mieszamy
i wkładamy przed podaniem do lodówki na ok. godzinę.

Podawać z gorącym mięsem i np. zapiekanymi ziemniakami.







piątek, 12 października 2012

Nowy wymiar kuchni


Nasza kuchnia do najstarszych nie należy ;)
Jednak od przeprowadzki, nigdy nie było czasu by ją urządzić do końca
- jak należy. Była "mało kuchenna".

Dziś przyszło nam załatwić kilka spraw urzędowych,
ale przy okazji postanowiliśmy wykorzystać wolny dzień
właśnie na "ukuchnienie" naszej kuchni ;) (jeśli tak można w ogóle rzec...)

Stwierdziliśmy, że w końcu "obłożymy" panelami półki pod okapem,
a z pozostałości paneli wykonaliśmy kilka małych półek na duperele.
Mieliśmy w głowie też plan, jak wykorzystać olbrzymią przestrzeń
nad blatem kuchennym.

Po całodniowym jeżdżeniu - zmarnowani wróciliśmy do domu...
Fi od razu zabrał się za narzędzia i pracę...




A ja za rozpakowywanie <sasasa> i... CZYNNE POMAGANIE ;)




Zeszło nam na tym jakieś... - 4h?
A efekty - chyba zadowalające... :)
Nareszcie kuchnia zaczyna nabierać charakteru...