sobota, 6 kwietnia 2013

Kopiec Kreta - czyli majstersztyk mojego męża


I ja i mój mąż uwielbimy słodkości :P
Gdy tylko mamy chwilę, coś się w tej kuchni zawsze ciekawego wykluje ;)
Natomiast jestem w ciężkim szoku, że po takim czasie jeszcze nie zamieściłam tu wypieku,
który jest majstersztykiem mojego męża - kopiec kreta! :D

To jedna z nielicznych słodkości którą uwielbia przygotowywać
i wychodzi mu to całkiem słodko ;)
(Przygoda z tym cackiem zaczęła się jakieś 9-10 lat temu... 
Gdy to chciał mi zaimponować i zdobyć moje serce) :D
Oczywiście podczas prac - broń boże nie podchodź!
To jego i koniec...
Ale efekt ostateczny jest zniewalający :)

Składniki i wykonanie?

1 opakowanie gotowej mieszanki "Kopiec Kreta"
2 jajka
100g margaryny
kilka łyżek mleka 
kilka łyżek wody
500ml śmietanki 30%

Wykonanie opisane na opakowaniu :p

Polecam wszystkim mężom! 
(żonom również...) ;)




Tarta z kurczakiem, suszonymi pomidorami i szpinakiem


Tarty... teoretycznie bardzo proste i szybkie posiłki,
jednak by nie były nudne, zawsze zostawiam ich wykonanie na wolny dzień od pracy.
Mam wtedy więcej czasu by dobrać fajne składniki,
a w tygodniu późnymi popołudniami stawiam z reguły na szybki obiad
w stylu ziemniaki ze schabowym czy spaghetti.

Dziś mając pod ręką składniki, które w miarę ze sobą współgrają
z pomocą męża wykonałam tartę z kurczakiem, suszonymi pomidorami i szpinakiem.

Co potrzebujemy?

1 pojedyncza pierś z kurczaka
mały słoiczek pomidorów suszonych w zalewie 
kilka kostek mrożonego szpinaku (dobrze by było gdyby był świeży...)
kilka ząbków czosnku
ser żółty
kilka łyżek śmietany,  np. 18%
2 jajka
1,5 szklanki mąki 
100g masła lub margaryny
sól, pieprz, bazylia, olej

Jak wykonujemy?

Najpierw zagniatamy ciasto z mąki, 1 jajka, margaryny i odrobiny soli.
Zawijamy w folię i wkładamy na 15-30 min do lodówki.
W tym czasie na niewielkiej ilości oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka,
następnie czosnek posiekany ze szpinakiem doprawione solą i pieprzem.
Pomidory można pokroić na mniejsze kawałki.








Ciasto wyciągamy z lodówki i wyklejamy nim formę do tarty.
Spód lekko nakłuwamy widelcem aby ciasto 
podczas wstępnego pieczenia się nie podniosło.
Tak przygotowane wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni na 10 minut.




Po wyciągnięciu ciasta z piekarnika wykładamy na nie wcześniej przygotowane dodatki.
W szklance mieszamy kilka łyżek śmietany, 1 jajko, szczyptę soli, 
pieprzu i suszonej bazylii.
(Jeśli macie świeżą - drobno siekamy i dorzucamy)
Przygotowaną tartę polewamy sosem śmietanowym i posypujemy startym serem.




Całość zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni
przez ok pół godziny.
Podajemy z ketchupem lub sosem majonezowo-czosnkowym.







sobota, 16 marca 2013

Roślinne, nowe życie


W naszym mieszkaniu w ostatnim czasie zagościło wiele nowych żyć :)
Część z nich związana jest z nowalijkami,
które zasialiśmy kilkanaście dni temu.
Inne z żyć związane jest z "corocznymi narodzinami" ;)

Warzywa? Do słońca zdecydowanie wyciągają się rzodkiewki,
a także fasolka szparagowa i pomidorki koktajlowe.








A cytrusy? :)
Na drzewku pojawiają się już kolejne mandarynki! :)
A z pestki, która osadziła się na dnie kubka po herbacie
widać już zaczątek rozkosznej cytryny :))))






Nie pozostaje Nam już nic innego, jak doczekanie pokaźnych zbiorów ;D


Grzejnik


Grzejniki... Niezbędna rzecz w każdym domu.
Jak wiadomo, jego głównym zadaniem jest danie nam i utrzymanie w mieszkaniu
 fajnej temperatury,
natomiast z biegiem czasu pełnią one funkcje typowo designerskie.
Coraz częściej można spotkać się z oryginalnymi wzorami, kształtami 
czy chociażby kolorami.
Łazienki z reguły występują w dosyć stonowanych kolorach i odcieniach,
zatem taki fioletowy czy czerwony grzejnik może wnieść fajny klimat
i być genialnym uzupełnieniem całości.
Poniżej kilka ciekawych rozwiązań.












(Źródła zdjęć:
1 http://www.e-instalacje.pl/a/
3 http://www.e-lazienki.pl/
4 http://www.prestizowydom.pl/
5 http://www.instalacjebudowlane.pl/)


A skąd u mnie pomysł na taki właśnie post?
W związku z tym, że jesteśmy posiadaczami standardowego grzejnika łazienkowego -
 podczas montażu ekipa wykazała się nie lada kalectwem
i upaprała cały kaloryfer nieznanym nam uszczelniaczem,
którego w żaden sposób nie dało się usunąć :( 
Ani żadnym płynem, ani najsilniejszym z możliwych rozpuszczalnikiem...

Pozostało nam albo wymienić na nowy, albo pomalowanie ponowne.
Postanowiliśmy kupić farbę do metalu i dokonać wiosennego odświeżenia.
Niestety... Nie jestem aż tak odważną osobą
i nie zdecydowałam się na mocny i wyrazisty kolor,
pomimo, że robią one na mnie ogromne wrażenie i się w nich zakochałam. ;)
Białego grzejnika nie chciałam mieć ponownie, w obawie przed ponownym zapapraniem.
Wybraliśmy więc kolor... - szary. Stwierdziliśmy jednogłośnie,
że będzie się dobrze komponował w naszej łazience,
która jak już zapewne wiecie jest w odcieniach bieli i szarości.
Wyszło całkiem fajnie...
Natomiast pracy przy tym co nie miara :( A i zaczadzić się można było :P







Być może podczas kolejnego odświeżenia, przed kolejnymi wiosnami
zdecyduję się na mocniejszy efekt ;D
Buziaki!

niedziela, 3 marca 2013

Siejemy nowalijki ;D


Nowalijki - pychoty, ukazujące się wiosną w naszych ogródkach
(a raczej waszych, bo mój ogródek tworzę dopiero tej wiosny) :)

Gdy przychodzi taka cudowna pogoda, z jaką mamy do czynienia teraz
i w ciągu najbliższego tygodnia (nawet do +15 stopni!),
nachodzą człowieka same pozytywne myśli i wspomnienia - 
jak to bywa gdy mocno przygrzewa słońce
i jak pachną i smakują młode, świeże warzywa ukazujące się wiosną i wczesnym latem.
Niestety ostatnimi czasy te "miejskie" pachną naturalnie coraz słabiej :(

Będąc w mijający weekend na zakupach "domowych" jednymi z produktów,
jakie przykuły moją uwagę były liczne nasionka warzyw, owoców, kwiatów...
Tyle ich jest! Nic tylko mieć hektary pola! :)))))
Ale mając do dyspozycji "tylko" trzy balkony, jeden z nich postanowiłam poświęcić - 
właśnie warzywom :)
Niestety nie mieszkamy na wsi...,
ale z racji otaczających nas terenów otwartych i odległości od ścisłego miasta
przynajmniej kilku dobrych kilometrów - spróbuję porwać się z motyką... - na nowalijki! ;)
A nuż będą lepsze niż te w sklepach, czy te sprzedawane na bazarach 
przy najbardziej ruchliwych i zadymionych ulicach Krakowa ;)

I tak też wybrałam nasiona tych najsmaczniejszych! 
Do tego trochę doniczek, ziemia i niedzielne popołudnie spędziłam z mężem 
babrając się w ziemi - bosko!... :)












Trochę ciepełka, trochę słoneczka - i obserwujemy...
A później tylko kwiecień, donice i sadzimy!
Gdyby ktoś z Was chciał się również pobawić sianiem, sadzeniem i zbieraniem,
przedstawiam tabelę wybranych warzyw zaczerpniętą ze strony http://blog.sekretyogrodnika.pl/.

czwartek, 14 lutego 2013

Valentine's Day


Ehh... Coroczne "święto miłości" przypadające na 14 lutego...
Tak bardzo skomercjalizowane, że aż trudno przejść obok niego obojętnie :)
Teoretycznie mówi się, że gdy się kogoś kocha nie jest ono ważne,
bo? Kocha się kogoś przez cały rok. I taka jest prawda.
Ale w sumie...? Gdy człowiek jest tak zaganiany, zapracowany w ciągu całego roku, 
każdego dnia,
nie ma zwyczajnie czasu pomyśleć o jakimś miłym, małym upominku dla drugiej osoby,
który wywołał by uśmiech na buzi...
Tak i My :) Zdarzają nam się niespodzianki od czasu do czasu,
ale dlaczego nie zrobić czegoś miłego i tego dnia ;)

Ja postanowiłam postawić na mały upominek,
za którym mój mąż chodził już od kilku tygodni - więc to była tylko formalność,
że prędzej czy później to zdobędzie. 
Oczywistym jest, że o wiele milej dostać to niespodziewanie,
w niecodziennym opakowaniu ;)











Natomiast muszę przyznać, 
że jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy po powrocie z pracy czekały na mnie kwiaty...
i nie tylko :D
Prezent tak okropnie ukartowany! Ale tak przeze mnie odwiecznie porządny! :)))
Mój jedyny, ukochany, osobisty - przepiśnik! :)
Ahh nareszcie będę miała wszystko pod ręką
i nie będę musiała włączać bloga, za każdym razem gdy zachce mi się pizzy czy szarlotki.

Prezent przygotowywany od dawna, dzięki uprzejmości Moniki :)))
Dziękuje kochana! Jesteś wielka!
Cudowne wykonanie, dbałość o każdy szczegół.
Jest wspaniały!...












Mężu dzięki za genialną niespodziankę!
Jak by to powiedzieć - nigdy bym się nie spodziewała! :D
Kocham Cię! Każdego dnia i z każdym dniem coraz mocniej! :*
(Znasz mnie jak nikt inny...)


niedziela, 10 lutego 2013

Soczyste Żeberka


Bardzo lubię żeberka :) A gdy są ekstra mięsne to już w ogóle - obłęd!...
Ale głównie - w sosie, nigdy panierowane...
Dziś postanowiłam zrobić szybki, prosty obiad - z rękawa.

Co potrzebujemy?

Kilka średnich ziemniaków
1 mała cebula
Żeberka (wg uznania)
przyprawy (sól, pieprz, papryka słodka, czosnek, majeranek, liść laurowy, szczypta mąki)
olej

Jak wykonujemy?

Z oleju i przypraw wykonujemy marynatę.
Do worka wkładamy pokrojone w ćwiartki ziemniaki, cebulę w plastry,
mięso i wszystko razem mieszamy z marynatą.
Pieczemy ok 60min w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Z wytopionego tłuszczu i marynaty tworzy się genialny sos.
Podawać można z ulubioną surówka, gotowaną marchewką czy zwyczajnym ogórkiem kiszonym.






Jest to chyba najszybszy sposób na pyszny obiad,
bez babrania się w stercie brudnych naczyń.
A przy tym bardzo szybki i znaaakomity! :) Znika z talerzy w mgnieniu oka!



sobota, 9 lutego 2013

Ramki na zdjęcia



"Fotografia nie jest związana z patrzeniem lecz z czuciem. 
Jeżeli nie czujesz nic w tym na co patrzysz, 
nigdy nie uda ci się sprawić , aby ludzie patrząc na twoje zdjęcia cokolwiek odczuwali." 
 Don McCullin 

Nie wiem co odczuwają ludzie patrząc na moje zdjęcia,
ale ja, uwielbiam je oglądać i rozgrzewają one moje serce :)
Mieszczą tyle wydarzeń, tyle wspomnień, miłości, radości!...

W ostatnim czasie (dopiero rok po przeprowadzce!),
zabrałam się za oprawienie i powieszenie zdjęć z naszego ślubu :)
Do tej pory udało mi się umieścić na ścianie tylko zdjęcia z podróży poślubnej...

Ramki jakie wybrałam na podróż były z Ikei,
tradycyjne, czarne - na białą ścianę,
gdyż nie mogłam nigdzie znaleźć granatowych, a nie chciało już mi się
bawić w malowanie surowego drewna ;)

Na zdjęcia ślubne wybrałam również ramki Ikeowskie,
natomiast w kolorze białym - na granatową ścianę,
z serii NYTTJA, różne rozmiary, ceny od 5,99 - 15,99 (w moim przypadku)
Wpasowały się chyba w miarę fajnie.
W końcu mam najważniejsze wydarzenia w jednym miejscu
i mogę się codziennie oddawać wspomnieniom ;)









Tradycyjny obiad - Kotlety mielone


Każdy z nas, lubi sobie od czasu do czasu zjeść coś innego i ekwilibrystycznego...
Natomiast przychodzą też takie dni, kiedy mamy ochotę na 
zwykły, prosty, tradycyjny obiad.
Nam przyszła taka ochota właśnie dziś - Kotlety mielone z gotowaną marchewką.

Co potrzebujemy?

ok 200-300g mięsa mielonego (np wieprzowego)
mała cebula
1 jajko
kawałek bułki (zmiękczonej wodą) lub bułka tarta
sól, pieprz
olej/smalec (do usmażenia)
bułka tarta (do obtoczenia)

Jak wykonujemy?

Mięso mielone mieszamy z jajkiem, posiekaną w drobną kostkę cebulą,
bułką (wcześniej zmiękczoną wodą) lub łyżką bułki tartej.
Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Lepimy nie duże kulki i lekko spłaszczamy.
Obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju lub smalcu.




Można podawać z ziemniakami z masłem i koperkiem.
A jako dodatek? Gotowana marchewka.
Natomiast w tym przypadku pokrojona w plasterki, a nie w kostkę :)
Smacznego!





Brzydal


Od pewnego czasu (na dobrą sprawę od początku, natomiast dopiero teraz w takiej ilości)
mój mąż zmaga się w akwarium z pewnym pasożytniczym ukwiałem,
który przynosi same szkody... 
Próbował go "wykurzyć" wieloma sposobami, ale nigdy nie przyniosło to 100% efektu...

Gdy w ostatnim tygodniu, wspomniał, że znalazł przydatną i fajną rybkę,
po którą zamierza się wybrać, pomyślałam - fajnie! nareszcie kolejne, 
normalne, wodne stworzenie.
Kiedy wspomniał, że to BRZYDAL jedyna rzecz jaka przyszła mi na myśl to...




Brzydal z bajki "Troskliwe Misie" ;)
(źródło zdjęcia: hasziszijjun.pinger.pl)

Niestety to nie ten Brzydal ;) (ale równie brzydki) heh...
Rybka o nazwie - Acreichthys Tomentosus
Oryginalnie wyglądająca np tak:


(źródło zdjęcia: http://www.schoepfung.eu/)


Jej głównym zadaniem będzie zjadanie Aiptasi...




...i doprowadzenie naszego akwarium do stanu "idealnego" ;)
Jak na razie idzie jej całkiem nieźle. Co pewien czas coś sobie skubnie.
Jest 2-3 razy większa od naszych błazenków, więc póki co rządzi ;)
Miejmy nadzieję, że wykorzysta swój dar
a w akwarium każda rybcia znajdzie sobie swoje miejsce
i będą żyć wszystkie razem, długo i szczęśliwie :D